Walka o byt cz. 10

By admin

Grudzień 28, 2017 Wolna konkurencja ekonomiczna 1 Comment
Tagi:

Kto wywody w poprzednich rozdziałach zawarte śledził dokładnie, ten już zrozumiał, jak mylne i bezzasadne są twierdzenia tego najnowszego naukowego kierunku ekonomii. Zapewne we wszystkich tych zdaniach mieści się małe ziarenko prawdy, lecz robi się z niego społeczny system, który w końcu, jak mówi Diihring, służy do upiększenia i apoteozowania najbezczelniejszego egoizmu. Jak niegdyś zasada harmonii społecznej, tak dziś zasada trwania najlepszych ma uprawnić nędzę. Malthus był tak uczciwym, że ubolewał nad nędzą i niedolą niższych klas ludu, nie widział tylko żadnego zaradczego środka na to zło nieuchronne, rzekomo z praw natury wynikające; daremnie też usiłował bronić dobroci i sprawiedliwości Bożej.

Nasi mieszczańscy darwiniści lżej tę sprawę traktują. W swej cynicznej niesumienności, uprawniają bogactwo, zdrowie i cnotę jako przyrodziany udział najdzielniejszych, najlepszych, którym ich wyższość przewagę zapewnia, a biedę, chorobę i demoralizacją piętnują jako naturalny objaw upadku złych, nieprzystosowanych. Łączą tym sposobem, a to właśnie ich czoło hańbą piętnuje, optymizm ekonomii liberalnej z cynizmem brutalnych zboczeń ośmielając się ze spaczonych prawideł życia zwierzęcego snuć przepisy dla ludzkich postępków. Pisma ich są, jak kiedyś Marks o dziele Malthusa powiedział, paszkwilem na rodzaj ludzki.

Latest Comments
  1. Reklama